8 sierpnia 1912 r. urodził się ks. mgr Michał Potaczało ps. „Sarzyniak” – kapelan NOW

ks. mgr Michał Potaczało ps. „Sarzyniak”, „Aleksander Munz”

8 sierpnia 1912 – 4 stycznia 1975

Kapelan Narodowej Organizacji Wojskowej (Rozwadów)
Współorganizator Polskiego Czerwonego Krzyża w Rozwadowie


Ksiądz Michał Potaczało urodził się 8 sierpnia 1912 roku w Huckisku koło Leżajska (wówczas pod zaborem austro-węgierskim, obecnie woj. podkarpackie). Był siódmym z dziewięciorga dzieci Rocha i Marii z d. Kołodziej. W 1919 roku rozpoczął naukę w szkołę powszechnej w Hucisku, którą ukończył w 1926 roku. Następnie uczył się w państwowym gimnazjum w Leżajsku, które ukończył w 1932 roku. W latach 1932-1937 studiował w Łacińskim Seminarium Duchowym w Przemyślu (woj. podkarpackie). 20 czerwca 1937 roku przyjął święcenia kapłańskie z rąk biskupa Franciszka Bardy i wysłany został na pierwszą placówkę do Pysznicy koło Stalowej Woli (woj. podkarpackie), gdzie rozpoczął posługę kapłańską jako wikary parafii. Rok później, w 1938 roku skierowany został do posługi jako wikary do kościoła Matki Bożej Szkaplerznej w Rozwadowie (obecnie dzielnica Stalowej Woli).

Wybuch II wojny światowej

W wrześniu 1939 roku gdy Niemcy zaatakowali Polskę, ksiądz Potaczało był młodym wikarym w rozwadowskiej parafii. Od pierwszych dni wojny ks. Potaczało aktywnie zaangażował się w pomoc wszystkim, którzy potrzebowali pomocy. Wówczas zorganizował w Sądzie Grodzkim w Rozwadowie Punkt Opatrunkowy PCK dla rannych (obecnie Galeria Alfonsa Karpińskiego), który z napływem potrzebujących pomocy stał się szpitalem polowym. Dodatkowo ks. Potaczało organizował wyżywienie i pomoc dla uchodźców i ubogich, w tym także dla ludności żydowskiej.

Pierwsze dni wojny ks. Potaczało zapisał we wspomnieniach wojennych tak: „Dziewiąty dzień wojny. Czołgi niemieckie na przedmieściach Sandomierza i nagle chwila radości. Na dworcu kolejowym zobaczyłem pociąg pancerny. Dowódca pociągu człowiek dobry. Na moją prośbę, by zabrał rannych z naszego prowizorycznego szpitala do Lublina, zgodził się chociaż czas jego odjazdu mijał, a przelatujące samoloty widziały go jak na dłoni. Pobiegłem do szpitala zbierać wszystkich rannych mogących chodzić. Wszyscy chcieli iść. Ciężko rannych musiałem wpychać do łóżek (…).”

Gdy ustały walki we wrześniu 1939 roku ks. Potaczało wraz księciem Jerzym Lubomirskim i jego żoną Anną natychmiast przystąpili do organizacji oddziału Polskiego Czerwonego Krzyża, którego punkt ulokowali w Ratuszu na Rynku w Rozwadowie (obecnie dzielnica Stalowej Woli). Mimo okupacji i represji Niemców, w 1940 roku ksiądz potaczało zdołał sprowadzić do Rozwadowa Siostry Zakonne Franciszkanki i zorganizował dla bezdomnych sierot dom dziecka.

Konspiracja antyniemiecka

8 października 1939 roku ks. Potaczało został zaprzysiężony do Narodowej Organizacji Wojskowej i przystąpił do pracy konspiracyjnej jako kapelan pod pseudonimem „Sarzyniak”. Po dołączeniu do konspiracji ks. Potaczało aktywnie włączył się w tworzenie struktur NOW w Rozwadowie i Charzewicach. Organizował tajne nasłuchy radiowe, redagował prasę konspiracyjną i pomagał przy organizacji tajnego nauczania. Pomoc pokrzywdzonym i patriotyzm były dla ks. Michała Potaczało najwyższym obowiązkiem. W swoim pamiętniku pod datą 6 lutego 1940 roku zanotował: „Ojczyzno – kto cię nie miłuje, własną złością jest przeklęty”.

Już początkiem okupacji Niemcy zaczęli interesować się młodym wikarym w Rozwadowie i musiał zacząć się ukrywać. Początkowo w obawie przed aresztowaniem sypiał w małym pokoiku za zegarem kościelnym na wieży kościoła. Odkąd dowiedział się, że jest punktem zainteresowania Niemców chodził ubrany po cywilnemu, a konspiracyjne podziemie stworzyło mu nowe niemieckie dokumenty na nazwisko Aleksander Munz.

Latem 1942 roku, jednej niedzieli chwilę po odprawieniu niedzielnej Mszy Świętej do kancelarii parafialnej wkroczyli Niemcy poszukując ks. Potaczało. Słysząc wrzaski Niemców wyskoczył przez okno i zbiegł. Do Rozwadowa powrócił dopiero w sierpniu 1944 roku i to tylko na jeden dzień, gdy nie było już Niemców w mieście. W tym czasie ukrywał się w Bieszczadach i Beskidzie Niskim jako wspomniany „Aleksander Munz”.

Po wojnie z Niemcami

W 1944 roku gdy na Podkarpaciu pojawili się Sowieci ks. Potaczało skierowany został do pracy w parafii w Chmielniku koło Rzeszowa. Będąc w Chmielniku ks. Potaczało dowiedział się, że Sowieci i polscy komuniści podejmą próbę aresztowana Księcia Jerzego Lubomirskiego w Charzewicach. Chcąc pomóc swojemu przyjacielowi ks. Potaczało załatwił dla Księcia fałszywe dokumenty. Niestety Książę Lubomirski nie zgodził się na opuszczenie Charzewic i wkrótce wpadł w ręce Sowietów i zaginął. Warto tutaj podkreślić, że po śmierci księcia ks. Potaczało, zajął się osieroconą córką Lubomirskich – Jolantą, którą zabrał na wychowanie do swojej rodziny w Hucisku. Pomógł się jej się wykształcić, a po wojnie pomógł jej w emigracji za granicę.

W latach 1945-1946 ksiądz Michał Potaczało został kapelanem Sióstr Urszulanek w Rokicinach Podhalańskich. Niestety ze względu na poszukiwanie go przez komunistyczny Urząd Bezpieczeństwa wyjechał do Olszyna, gdzie w latach 1946-1951 podjął pracę jako kapelan w Szpitalu Mariackim i katecheta w gimnazjum. W latach 1951-1952 przebywał w Skierniewicach i Michalinie koło Warszawy. Tam też rozpoczął magisterium z historii. W latach 1952-1954 został rezydentem w Spytkowicach koło Rabki i chwilę pracował w Poroninie. 19 marca 1954 roku został mianowany administratorem parafii Matki Boskiej Ostrobramskiej w Chrzanowie (woj. małopolskie), gdzie posługiwał już do swojej śmierci. Ks. Michał Potaczało zmarł nagle 4 stycznia 1975 roku, w wieku 63 lat. W swoim testamencie napisał: „…Pragnę dla wszystkich Bożego, a więc najlepszego szczęścia i tego wszystkiego życzę. Taki był sens i cel mojego życia i działania. Zawsze byłem przekonany i to głosiłem, że ofiarna i bezwzględna miłość, dobroć Chrystusa, może budować niebo na ziemi i w wieczności. Pragnę tę prawdę ostatni raz przypomnieć wszystkim moim uczniom i parafianom, z którymi współpracowałem w dziełach Bożych”.

Ks. Potaczało jest do dziś mile wspominany przez mieszkańców Chrzanowa i parafian kościoła Matki Ostrobramskiej, który pomógł rozbudować. Na jego cześć od 30 maja 2003 roku Szkoła Podstawowa nr 5 w Chrzanowie nosi jego imię.

Zarzuty współpracy z SB

W listopadzie 2023 roku na chrzanowskim portalu KCH24.INFO pojawił się artykuł nieznanego autora pt. „Patron szkoły doniósł na Wojtyłę. IPN: Ks. Potaczało współpracował z SB”. Autor tego artykułu relacjonuje, że w 2021 roku do Urzędu Miejskiego w Chrzanowie wpłynął wniosek o nadanie jednemu z chrzanowskich rond imię ks. Michała Potaczały. Do nazwania ronda na cześć ks. Potaczały niestety nie doszło ponieważ po badaniach krakowskiego oddziału IPN, okazało się, że pracownicy IPN dotarli do dokumentów Służb Bezpieczeństwa i stwierdzili, że ks. Potaczało został dobrowolnie pozyskany do współpracy. W związku z tym upamiętnienie jego osoby byłoby niezgodne z obowiązującą ustawą dekomunizacyjną i gmina wycofała się z upamiętnienia.

Jak wynika z podanych informacji z IPN, ks. Potaczało został zwerbowany już w 1958 roku i choć nie podpisał żadnego dokumentu, to dobrowolnie zgodził się na współpracę. Wtenczas otrzymał od SB pseudonim „Władek”. Dalej w artykule nieznanego z imienia i nazwiska autora łączona jest historia z książki ks. Isakowicza-Zaleskiego z pseudonimem tajnego współpracownika SB „Władek”. Historia ta powiązana jest z księdzem Potaczało i mówi o tym jak wspomniany TW „Władek” donosił na ówczesnego biskupa Karola Wojtyłę.

Jak było naprawdę?

Przedstawione w artykule zarzuty księdzu Michałowi Potaczało są bardzo poważne. Biorąc pod uwagę niepodległościową działalność w czasie niemieckiej okupacji, można ze stuprocentową dokładnością stwierdzić, że na pewno od 1944 roku ks. Potaczało musiał być obiektem zainteresowania najpierw UB i później SB. To wiązało się z licznymi przesłuchaniami i próbami zwerbowania księdza do współpracy. Na pewno w ten sposób służby próbowały też Go złamać i pewnie obiecywano mu, że tak uniknie aresztowania i więzienia. Służby w tamtym czasie stosowały różne podstępne metody aby zmuszać ludzi do współpracy, dotyczyło to tak samo duchownych jak i osób świeckich. Ale osobiście jestem daleki od osądzenia księdza Potaczało w ten czy inny sposób, biorąc pod uwagę, że jak pisze autor opinia IPN oparta jest na materiałach operacyjnych i notatkach SB, a nie faktycznych donosach czy raportach ks. Potaczało. Nie ma tam żadnych dokumentów preparowanych dla SB przez samego księdza. To może sugerować, że ksiądz świadomie robił pewne ruchy aby zadowolić prześladujących go funkcjonariuszy SB i nie koniecznie stał się „dobrowolnym” współpracownikiem. Artykuł jak i cytowane dokumenty mówią zbyt mało aby od razu formułować tezę i przedstawiać księdza jako „tajnego współpracownika” i donosiciela. Nekanie duchownych, szczególnie tych działających w podziemiu w czasie wojny było w PRL na porządku dziennym, więc bez dokładnego zbadania tych dokumentów i przeprowadzenia szczegółowego śledztwa przez historyków, nie powinniśmy formułować wyroków nad księdzem Michałem Potaczało. To po prostu nieuczciwe i niesprawiedliwe.

Marek Wróblewski / Fundacja KEDYW

 

Bibliografia: Archiwum Muzeum Kierownictwa Dywersji Armii Krajowej (w organizacji), Maria Rehorowska „Rozwadów i Charzewice w konspiracji antyniemieckiej i antysowieckiej”, Parafia M.B. Ostrobramskiej w Chrzanowie.

© 2016-2025 MKDAK. Wszelkie Prawa zastrzeżone. Kopiowanie tekstów, zdjęć lub filmów bez zgody zabronione!

Muzeum Kierownictwa Dywersji Armii Krajowej (w organizacji)